RN
TwitterFacebook

Rodzinnie i patriotycznie. Piknik Powstańczy Reduta PWPW [VIDEO/FOTO]

Wydarzenia związane z obroną wytwórni z sierpnia 1944 roku współkształtują tożsamość naszej wytwórni i jej pracowników. To jest nasz imperatyw moralny, aby aktywnie włączać się w wydarzenia związane z upamiętnianiem Powstania Warszawskiego – powiedział Piotr Woyciechowski, prezes zarządu PWPW w rozmowie z dziennikarzami Radia Nadzieja i Radia Victoria.

Już od wczesnych godzin przedpołudniowych w niedzielę (10 września) na uczestników Pikniku Powstańczego czekały przygotowane atrakcje. Wśród nich znalazły się m.in. pokazy wozów bojowych i sprzętu wojskowego, zarówno z czasów powstania, jak i tych nowocześniejszych.

W niedalekim sąsiedztwie, nieco na uboczu uczestników kusił zapach paleniska. To właśnie tam, w warunkach zupełnie polowych członkowie grupy historycznej „Zgrupowanie Radosław” zapraszali do degustacji na bieżąco przygotowywanych potraw. Wśród nich znalazły się kanapki z konserwą, kawa zbożowa czy kasza… również z konserwą. Prostotę tych dań wyjaśnia Katarzyna Piwowarska z grupy rekonstrukcyjnej: znajdujemy się w kuchni powstańczej, dokładnie takiej, jakie funkcjonowały na podwórkach podczas Powstania Warszawskiego, gdzie powstańcy i ludność cywilna mogli zjeść coś ciepłego. Były to dania proste, z tego co było dostępne. Gotujemy też tutaj tzw. „zupę na gwoździu”, czyli z ziemniaka i marchwi. Mamy też chleb z marmoladą z buraków i jabłek, która jest przygotowana zgodnie z recepturą z tamtych czasów.

Miejsc, takich jak kuchnia powstańcza było więcej. Pośród sprzętu militarnego można było bez trudu odnaleźć miejsce, które cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem – namiot Żandarmerii Wojskowej. Tutaj każdy mógł skorzystać z symulatora jazdy samochodem, a także urządzenia, które imituje efekt zderzenia czołowego – tym samym pokazując jak ważne jest właściwe korzystanie z pasów bezpieczeństwa w pojeździe. Dziś z pasów bezpieczeństwa korzystamy wszyscy, lub prawie wszyscy. Ale bardzo ważne jest też odpowiednie ich założenie. Nawet kiedy jesteśmy „w pasach”, lecz nieprawidłowo zapiętych, w momencie zderzenia nasze ciało potrafi się unieść o kilka centymetrów. Dobrze zapięty pas zabezpiecza przed tego typu skutkami. Staramy się uświadamiać ludzi, jak ważne jest nasze zachowanie na drodze i zwracanie uwagi na wydarzenia na drodze. Nasza sekcja pracuje głównie z żołnierzami, ale również wychodzimy z naszymi zajęciami do ludzi – mówi st. chor. Artur Sobolewski z sekcji profilaktyki mazowieckiego oddziału Żandarmerii Wojskowej.

Tego dnia Robert Litza Friedrich stawał na scenie aż dwa razy. A to za sprawą koncertów, które odbywały się w ramach pikniku. O godz. 15.15 wystąpiła Arka Noego, która zgromadziła bardzo dużą ilość rodzin z dziećmi. Wieczorem zaś, jako gwiazda wieczoru, wystąpił zespół Luxtorpeda. Wcześniej – teatr muzyczny Od Czapy i Contra Mundum.

Zapytaliśmy Roberta Friedricha jak ocenia tego typu wydarzenia. Jako ojciec siódemki dzieci mam wręcz obowiązek, żeby oprócz wiary przekazać im też pewną tożsamość. Kim są i skąd pochodzą. W Luxtorpedzie śpiewamy: „Pamiętam i nigdy nie zapomnę, skąd pochodzę i jaką mam historię”(…). Dzieci czasem pytają, po co było Powstanie Warszawskie? I to jest świetny temat do rozmowy. Bo współczesny człowiek potrzebuje świadków, którzy pokazują jaki jest sens życia. A nie ma większego sensu, jak oddanie życia za drugiego człowieka. Dlatego to powstanie było bardzo potrzebne. Żebyśmy my mogli patrzeć dziś patrzeć na tych bohaterów i mieć siły do takich „zrywów” na co dzień – powiedział Litza.
Po czym, odnosząc się do ich ofiarnej walki, dodał: Ci ludzie, którzy walczyli w Powstaniu Warszawskim pokazali, że człowiek się nie poddaje. My jesteśmy pokoleniem zepsutym, które musi wszędzie osiągnąć sukces. A oni nam pokazali, że można inaczej. Że droga do zwycięstwa jest ważna. Aż do oddania swojego życia za bliskich, za rodzinę, za kraj. Przegrywa ten, który nic nie robi.

O polskiej historii trzeba opowiadać. Trzeba też uwzględniać zmieniające się czasy i odbiorcę. Obecne pokolenie jest inne. I im trzeba przekazywać tę wiedzę w nieco inny sposób. Nie wolno wyzbywać się istoty i treści, ale trzeba ją „opakować” w nową, interaktywną formę. Ten piknik to w jakiś sposób oferuje i te oczekiwania spełnia – mówi prezes Piotr Woyciechowski o wybranej przez fundację Reduta PWPW formy pikniku jako drogi do propagowania historii.

Organizatorem wydarzenia była fundacja na Rzecz Obrony Pamięci Historii Polski – Reduta PWPW. Partnerami w realizacji transmisji radiowej było Radio Nadzieja i Radio Victoria z Łowicza.

xtt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *