TwitterFacebook

„Szczątki nie zostały wywiezione poza Łączkę”. Rozmowa z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem

O zakończeniu prac na „Łączce” i ich efektach, poszukiwaniach w więzieniu przy ul. Rakowieckiej, wolontariuszach, a także o trudnościach w relacjach ze stroną Ukraińską mówił w piątkowym „Południowym Espresso” prof. Krzysztof Szwagrzyk, zastępca prezesa IPN.

ks. Tomasz Trzaska: Panie Profesorze, w jakim stadium są bieżące prace w kwaterze „Ł II”? Czy, zgodnie z zapowiedziami, ten etap zakończy się z końcem czerwca?

Prof. Krzysztof Szwagrzyk: Powoli zbliżamy się do momentu, gdzie będziemy kończyli działania poszukiwawcze na „Łączce”. Rozpoczęliśmy je 18 kwietnia bieżącego roku. To wiele tygodni ciężkiej, bardzo żmudnej, ale też i owocnej pracy. W ciągu tego minionego czasu odnaleźliśmy bardzo dużo fragmentów szczątków ludzkich i przebadaliśmy ogromną większość tego obszaru, który w planach mieliśmy przebadać. Pozostała już tylko niewielka część pod murem i wtedy zakończymy już definitywnie prace na „Łączce”. Zakończymy je z takim przekonaniem, że nastał ten historyczny moment, wreszcie po pięciu latach od chwili, kiedy po raz pierwszy przyjechaliśmy na „Łączkę”. Dopiero teraz, w 2017 roku, będziemy mogli powiedzieć, że zakończyliśmy prace, odnaleźliśmy wszystkie szczątki naszych bohaterów, a wtedy przed nami konieczność dokończenia prac medycznych, sądowo–medycznych i genetycznych. Ale jestem dobrej myśli i wierzę, że mimo tych wszystkich trudności i zniszczeń jakie na „Łącze” zastaliśmy, będziemy mogli szczątki naszych bohaterów zidentyfikować, a w przyszłości godnie ich pochować.

Ponieważ zostało już nie wiele do odkrycia na „Łączce” możemy pokusić się o pewne wstępne podsumowanie. Czy jest Pan zadowolony z tego co się udało w tym ostatnim etapie odkryć?

Tak. Jestem zadowolony, bowiem odnaleźliśmy bardzo wiele fragmentów szczątków ludzkich, a bardzo się obawialiśmy, czy one tam się będą znajdowały. Istniało bowiem bardzo realne zagrożenie, że w latach 80-tych, kiedy przygotowywano miejsca pod groby osób zasłużonych dla władzy ludowej, te szczątki zostały tam przez koparkę wydobyte, potem załadowane na samochód i wywiezione gdzieś w nieznane miejsce. Było to bardzo realne. Bardzo się cieszę, że stało się jednak inaczej. Że my te, wprawdzie zniszczone, a jednak fragmenty szczątków ludzkich, odnajdujemy na „Łączce”. I trudno jest jeszcze dziś określić liczbę tych odnalezionych, ale myślę, że możemy już teraz na krótki czas przed ostatecznym zakończeniem prac powiedzieć, że tych szczątków stamtąd, wtedy w latach 80-tych nie wywożono. Niszczono je w prawdzie, ale nie wywożono, a my w tej chwili odnajdujemy wszystkie.

Kończy się też czas pracy wolontariuszy, których przez te kilka miesięcy było kilkudziesięciu, być może kilkuset…

Bardziej kilkuset… To wspaniali ludzie, którym nigdy nie przestanę dziękować za ich zaangażowanie, wkład, za obecność w tych naszych pracach. Bez pracy wolontariuszy nie moglibyśmy tych działań tak przeprowadzić. Wczoraj mieliśmy taką szczególną okoliczność, mieliśmy wspaniałe, wzruszające spotkanie. Odbywało się w miejscu szczególnym (w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL – przyp. red), był występ zespołu Contra Mundum, a my razem z wolontariuszami spotkaliśmy się po to, żeby podziękować im tak naprawdę za to ogromne zaangażowanie i to serce włożone w pracę na „Łączce”. Było wiele wzruszeń, nawet bardzo wiele. Była piękna muzyka, padały piękne słowa, a my wszyscy mieliśmy świadomość przeżywania wspólnoty, czegoś absolutnie wyjątkowego i unikatowego. Padły tam zapewnienia, że z pewnością nie jest to koniec naszej współpracy. Tak na prawdę jest to jej początek, już w innych miejscach w Warszawie oraz w innych miejscach w kraju i za granicą. Będziemy dalej tę naszą współpracę kontynuować. To ziarno zasiane na „Łączce” będzie owocowało w wielu innych miejscach – o tym jestem przekonany.

Taka miejmy nadzieję, nawet jeśli ci którzy fizycznie pracowali na „Łączce” nie będą już mieli okazji pracować w kolejnych miejscach, to z pewnością będą „duchowo” pracować nad pamięcią o naszych bohaterach…

Wierzę, że tak będzie.

Za kilkanaście zapewne dni zakończą się prace w kwaterze „Ł II” i tym samym będzie pan musiał skierować swój wzrok i wysiłki w kolejne miejsce. Czy już mniej więcej wiadomo w którym kierunku pójdą prace?

Przez najbliższe dwa miesiące będą to prace w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Myślę, że już w pierwszej połowie lipca będziemy mogli je tam rozpocząć. To są prace, które także w lipcu zostaną wykonane na terenie Łodzi, ale także rozpoczęcie prac poszukiwawczych na Lubelszczyźnie, gdzie na przełomie ’44 i ’45 roku enkawudziści i współpracujący z nimi ludzie z Informacji Wojskowej doprowadzili do śmierci kilkuset ludzi. I to są te najbliższe działania. Bardzo bym chciał, żebyśmy mogli w ciągu tych najbliższych miesięcy przeprowadzić prace w miejscach, w których w tej chwili mamy kilkanaście wytypowanych i żebyśmy mogli mieć tam podobne efekty, jak te na „Łączce”. Mamy wspaniałych ludzi, wspaniałych wolontariuszy i wierzę, że ta nasza praca, tak jak dotychczas, będzie mogła być w podobny sposób wykonywana, w różnych miejscach.

Powiedział pan kilka dni temu podczas spotkania „Przystanek Historia”, że są pewne trudności – delikatnie mówiąc – w relacji z Ukrainą, w kontekście prac poszukiwawczych…

Mamy w tej chwili ogromny problem ze stroną ukraińską. Nie ma żadnego powodu, aby o tym co się dzieje mówić inaczej jak właśnie w taki sposób. Nie możemy się zgodzić na sytuację, kiedy pewne uzgodnienia zawarte wcześniej, pewne zgody wydane już wcześniej nagle są nam cofane. Nie mamy zgody na poszukiwania, nie mamy zgody na ekshumację i nie mamy zgody nawet na prace upamiętniające na polskich cmentarzach. Ta sytuacja, która się wydarzyła, jest nie do przyjęcia. Strona ukraińska uznaje, że jest to adekwatna reakcja na zburzenie w Chruszowicach pomnika UPA. Jesteśmy w trudnym momencie, ale tak jak wielokrotnie już podkreślałem jest to tak, że w tej chwili będziemy za wszelką cenę dążyli do tego, żeby prace nasze na Ukrainie były kontynuowane. Musi tak się stać. Tam są groby Polaków pomordowanych przez komunistów, przez Sowietów, przez Niemców, przez Ukraińców. Musimy je odnaleźć. A jak tak się stanie, musimy pokonać wszelkie trudności, które są w tej chwili, które uniemożliwiają(…).

Bardzo serdecznie dziękuję.

Dziękuję bardzo.

Wywiad zostały spisany z rozmowy w programie radiowym, nieautoryzowany.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *