TwitterFacebook

GD: Ks. Szczepan Mitros, misjonarz z Brazylii

Rozmówcą dnia w Radiu Nadzieja, był ksiądz Szczepan Mitros, posługujący na misjach w Brazylii. Do wysłuchania rozmowy zachęca Joanna Ekstowicz:

Ks. Szczepan Mitros misjonarz z Brazylii. Wiele osób pamięta i zna księdza sprzed kilkunastu lat z czasów oazowych. Jak to się stało, że moderator diecezjalny zaangażowany w duszpasterstwo młodzieży, wiele osób wspomina te czasy, jeszcze przy kościółku prze seminarium, gdzie ksiądz posługiwał, nagle zostawia Polskę, zostawi wszystko i wyjeżdża na misje do Brazylii jak to się stało?

Historia tego powołania jest dziwna, rzeczywiście pracując tutaj w urzędach centralnych będąc duszpasterzem młodzieży, będąc moderatorem otrzymałem list tak jak inni kapłani podpisany prze bpa Juliusza Paetza z prośbą o misjonarzy do Gwatemali. Ten list nie dawał mi spokoju zacząłem myśleć o potrzebie innych kościołów. W końcu usiadłem i napisałem odpowiedź, że jestem gotów wyjechać. Ks. Biskup poprosił mnie na rozmowę i powiedział: Słuchaj czy byś nie pojechał do Brazylii bo tam też złożyłem obietnicę i jeszcze jej nie zrealizowałem. Dowiedziałem, że mogę jechać do Brazylii, mogę jechać do Gwatemali. Biskup powiedział: daję Ci miesiąc na przygotowanie dokumentów. Pojedziesz najpierw jako turysta później załatwisz pozostałe dokumenty i tak zaczęła się przygoda.

Jak zostawia się duszpasterstwo ludzi otwartych, chętnych, to były lata ’80?

Ja wyjechałem w roku 1989 czyli ukończyłem już 28 lat pracy w diecezji Paraiba Nie jest łatwo zostawić. Człowiek czuje wołanie przygody, ale gdy zaczyna, weryfikuje całe doświadczenie pracy duszpasterskiej, myśli że nie nadje się bo jest inna rzeczywistość, inne doświadczenie kościoła. Zderza się wtedy z trudnościami w nowym miejscu,

Wyjechał ksiądz, jakie były pierwsze wrażenia po przylocie do Brazylii?

Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne o ludziach o ich otwartości, życzliwości, radości, że otrzymują księdza. Wrażenie trudności zrozumienia drogi Kościoła, który w tamtych czasach w Ameryce Łacińskiej był bardzo zamarkowany doświadczeniem teologii wyzwolenia z pewnymi elementami dialektu teorii marksistowskiej. I ja zderzyłem się z tym pytając czy ja jestem w Kościele Katolickim czy jakimś kościele narodowym. To wszystko zmieniło się później po instrukcjach kard Ratzingera, ale była to na początku duża trudność.

A jak było z językiem?

Z językiem na początku było trudno. To zaczynanie nauki uczy pokory. Człowiek chciałby odpowiedzieć brać udział w dyskusji, ale brak mu słów. Jest to szybkie uczenie się języka, dlatego, że ja całkowicie mieszkam w środowisku brazylijskim. Nie ma w pobliżu Polaków. Jeśli by był to to trzeba bardzo daleko jechać, więc cały czas rozmawiam z nimi. Mój portugalski nie był od początku takim klasycznym eleganckim językiem, ale nauczonym od ludzi, zrozumiałym dla nich. Po paru miesiącach zacząłem pełnić moje obowiązki kapłańskie i po roku czasu zostałem proboszczem.

Więcej w pliku audio. Zachęcamy do wysłuchania!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *