RN
TwitterFacebook

GD: S. Maksymiliana Lont CSFN – Biskup Stanisław był człowiekiem ogromnego cierpienia

Diecezję nazywał swoją oblubienicą, a sprawowanie posługi biskupiej traktował jak wypełnianie misji – mówi siostra Maksymiliana Lont wspominając zmarłego biskupa Stanisława Stefanka.

Mimo cierpienia, jakie towarzyszyło biskupowi od lat na jego twarzy zawsze gościło dobro, którym dzielił się z drugim człowiekiem. Siostra Maksymiliana od 1997 roku współpracowała z biskupem Stanisławem, prowadząc jego sekretariat.

– Był autentyczny w każdym wymiarze (…) to było Jego taką naturą – bycie dobrym, też uczenie nas tego. Kiedyś były takie sytuacje, że denerwowaliśmy się na coś, na kogoś, coś tam nam nie pasowało. Zawsze próbował jakoś nas tonować, mówię nas boi ksiądz Jacek wtedy współpracował z księdzem biskupem, był jego sekretarzem. Uczył nas patrzenia takiego długofalowego. Mówił – pozwólcie, każdy ma swoje lepsze, gorsze dni, pozwólcie ludziom być sobą, pozwólcie im, nie przeszkadzajcie, dorosną. – wspomina siostra Maksymiliana.

Dobry, ciepły, serdeczny, pełen wyrozumiałości dla bliźniego człowiek – taki pozostanie w pamięci diecezjan biskup Stanisław Stefanek. Nie uskarżał się na swoje cierpienie, które towarzyszyło Mu od lat, a posługę kapłańską traktował jak misję.

– To był biskup, który miał do spełnienia pewną misję. Gdziekolwiek szedł, szedł głosić Słowo Boże. Szedł z misją, a sprawa Jego zdrowia, schodziła jakby na dalszy plan – wyznaje siostra Maksymiliana.

Z siostrą Maksymilianą rozmawia Joanna Ekstowicz:

Poniżej pozostałe audycje z cyklu Gość Dnia Radia Nadzieja:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *