TwitterFacebook

Współczesne cuda eucharystyczne

W uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej wielu z nas wyjdzie na ulice, by publicznie wyznać swoją wiarę w obecność Chrystusa w Eucharystii. Czy jednak jest ona dostatecznie silna w tym obszarze, skoro na świecie dokonują się cuda eucharystyczne? Przecież historia zbawienia pokazuje, że Bóg posługiwał się cudami, by wzmocnić wiarę swych poddanych. Widać więc, że szczególnie zależy Mu na tym, byśmy uwierzyli w Jego obecność wśród nas.

Cud eucharystyczny

To szczególny rodzaj cudu nierozerwalnie połączonego z jedną z największych tajemnic wiary, którą jest przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa podczas Eucharystii. Poprzez swoją dosłowność cud eucharystyczny uświadamia każdemu człowiekowi realność przeistoczenia, które dokonuje się podczas konsekracji. Za pierwszy cud eucharystyczny uznano wydarzenia mające miejsce na początku VIII w. we włoskim miasteczku Lanciano. Wtedy to bowiem pewien powątpiewający w przeistoczenie kapłan z zakonu św. Bazylego odprawiał Mszę św. w klasztorze pw. św. Longina. Kiedy skończył wypowiadanie słów konsekracji, hostia w jego dłoniach przemieniła się we fragment ciała, a wino w kielichu – w krew. I mimo że od tych niezwykłych wydarzeń minęło już ponad 1250 lat, to nadal na całym świecie mają miejsce cuda eucharystyczne. W najróżniejszych zakątkach na kuli ziemskiej dokonało się ich już ponad 130, a kilka z nich miało miejsce w Polsce.

Różne oblicza cudów

Na przestrzeni wieków cuda eucharystyczne przyjmowały różnorodne formy. W wielu przypadkach święte Hostie krwawiły lub przemieniały się w Ciało, a eucharystyczne wino, w Krew Pańską, która była widoczna gołym okiem. Czasami Hostie unosiły się w powietrzu lub były nienaruszone przez bardzo długi czas.

Ludzka niewiara

Podłoże cudów eucharystycznych bardzo często wiązało się z ludzką niewiarą. Z punktu widzenia dogmatów wiary katolickiej, „dzięki cudom eucharystycznym dowiadujemy się czegoś więcej.” Chrystus był bowiem prawdziwym człowiekiem w ludzkim ciele i musiał walczyć ze wszystkimi jego przypadłościami. Miał więc prawdziwy mięsień sercowy, a w Jego żyłach płynęła prawdziwa krew podlegająca, jak u każdego człowieka, naturalnym mechanizmom biochemicznym. Okazuje się, że tak jak współcześni specjaliści dzięki skomplikowanym analizom potrafią określić nie tylko grupę krwi znalezionej w jakimś miejscu, ale też stan zdrowia osoby, od której dana krew pochodziła, taką samą zdumiewającą wiedzę można zdobyć dzięki analizie krwi pochodzącej z licznych cudów eucharystycznych. Dzięki nim dowiadujemy się, że była to krew mężczyzny przeżywającego agonię i cierpiącego, posiadająca grupę AB.

Krew człowieka w agonii

We współczesnym świecie Pan Bóg również daje nam różne znaki, wzywając tym samym do nawrócenia i manifestowania wiary. Nie inaczej było w pewnym szwajcarskim miasteczku. Otóż we wtorek, 9 czerwca 1970 r., o godzinie 20.00, w kaplicy w Stich kapłan przygotowywał się do odprawiania Mszy św. w zastępstwie chorego duszpasterza. Tuż po konsekracji zauważył maleńką plamkę krwi na korporale, czyli kwadratowym obrusie, na którym ustawiany jest kielich i patena. Zaraz po podniesieniu odkrył, że kropel krwi przybywa. Po skończonej Eucharystii schował płótna i poszedł do chorego duszpasterza, którego zastępował. Obaj kapłani zbadali płótna, nie znajdując jednak żadnego wyjaśnienia dla istniejących plam krwi. Postanowili więc oddać płótna do laboratorium chemicznego, nie ujawniając jednak, skąd one pochodzą. Cztery analizy wykazały, że plamy pochodzą od ludzkiej krwi. „Co więcej, dyrektor laboratorium klinicznego stwierdził, że w jego przekonaniu krew ta musiała pochodzić od człowieka cierpiącego agonię.” Miesiąc później, 14 lipca 1970 r., ten sam kapłan przygotowywał się do odprawienia Mszy św. Bardzo uważnie sprawdził wygląd ołtarza, obrusu, korporałów oraz kielicha, stwierdzając, że są one czyste i nieuszkodzone. Jednak w czasie Eucharystii, po konsekracji, na korporale ponownie pojawiły się plamy krwi, a na każdej z nich wyraźnie rysował się kształt krzyża. Po zakończeniu celebracji kapłan zaprosił wiernych do ołtarza, by na własne oczy mogli zobaczyć to cudowne zjawisko. I tym razem przebadano plamy, ale już w innym laboratorium. Wyniki badań potwierdziły wcześniejsze opinie – była to krew ludzka.

Zakrwawione ciało

Jeden z najbardziej przemawiających do naszej wiary cudów miał miejsce zupełnie niedawno w Buenos Aires. 18 sierpnia 1996 r. o godz. 19.00 w kościele parafialnym Santa María ks. Alejandro Pezet odprawiał Mszę św. Pod koniec udzielania Komunii św. jakaś kobieta zawiadomiła go, że z tyłu kościoła leży porzucona Hostia. Ksiądz Alejandro pospiesznie poszedł we wskazane miejsce i zobaczył sprofanowaną Hostię. Była tak pobrudzona, że nie mógł jej spożyć. Włożył ją więc, zgodnie z przepisem liturgicznym, do vasculum – małego naczynia z wodą, służącego kapłanowi do obmycia palców po udzielaniu Komunii św. – i schował w tabernakulum. Po kilku dniach zauważył, że hostia zmieniła się w jakąś krwistą substancję, która zaczęła się powiększać. Poinformował więc o tym fakcie kard. Jorgego Bergoglia, który polecił wykonanie profesjonalnych zdjęć. Przez kilka lat przechowywano ją w tabernakulum, trzymając całą sprawę w tajemnicy. Ponieważ Hostia ta w ogóle nie ulegała degradacji, w 1999 r. decyzją kard. Bergoglia postanowiono poddać ją naukowym badaniom. Doktor Frederick Zugibe, patolog Nowego Jorku, stwierdził, że substancja jest prawdziwym ludzkim ciałem i krwią, w której obecne jest DNA. Oświadczył, że „badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. (…) Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że serce żyło w chwili pobierania wycinka (…). Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt że to serce cierpiało – np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej”. Doktor Zugibe dodał także, że w takich warunkach białe ciałka przestałyby istnieć po kilku minutach. Wtedy wyjawiono mu prawdę, skąd owa próbka pochodzi. Wtedy dr Zugibe powiedział: „W jaki sposób i dlaczego konsekrowana hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje”.

Serce w okruchu chleba

Również w Polsce miały i nadal mają miejsce cuda eucharystyczne. 12 października 2008 r. w kościele pw. św. Antoniego w Sokółce podczas porannej Mszy św. kapłanowi udzielającemu Komunii św. upadł na stopień ołtarza konsekrowany komunikant. Ksiądz przeniósł hostię do vasculum, by mogła się rozpuścić. Vasculum przeniesiono do sejfu w zakrystii i zaglądano do niego. Kiedy 19 października, w niedzielę misyjną, siostra zakrystianka otworzyła sejf, by sięgnąć po jakąś potrzebną rzecz, poczuła zapach kwaszonego chleba. W vasculum zobaczyła prawie rozpuszczony komunikant z lśniącą jak żywa, czerwoną plamką, jakby lekko skrzepniętej, krwi, wielkości paznokcia. „Resztka śnieżnobiałego komunikantu była zespolona z plamką krwi, jakby przyfastrygowana nicią”. Po 10 dniach naczynie z komunikantem przeniesiono do kaplicy w sąsiadującej z kościołem plebanii. Komunikant został położony na korporale i umieszczony w tabernakulum. W styczniu 2009 r. abp Edward Ozorowski kazał poddać komunikant badaniom patomorfologicznym, które zostały wykonane przez profesorów z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Wyniki przedstawiały, że badany fragment przybrał postać tkanki mięśnia sercowego człowieka w stanie agonii. Przez prawie trzy lata Najświętszy Sakrament z cudem eucharystycznym przechowywany był w kaplicy na plebanii. Na uroczystość instalacji Najświętszego Sakramentu 2 października 2011 r. przybyło 25 tys. osób. Cud eucharystyczny w Sokółce uznany jest na szczeblu diecezjalnym, choć jak zaznaczono, „wydarzenie z Sokółki nie sprzeciwia się wierze Kościoła, a raczej ją potwierdza”.

Hostia podobna do mięśnia sercowego

Wydarzenie z parafii pw. św. Jacka w Legnicy „nosi znamiona cudu eucharystycznego”, jak twierdzi bp Zbigniew Kiernikowski. To kolejny, jaki miał miejsce w naszym kraju, w ostatnich latach cud eucharystyczny. Według opisu biskupa „na hostii, która 25 grudnia 2013 r. przy udzielaniu komunii świętej upadła na posadzkę i która została podniesiona, i złożona do naczynia z wodą, po pewnym czasie pojawiły się przebarwienia koloru czerwonego”. W lutym 2014 r. wyodrębniono fragment przemienionej hostii i poddano go badaniom laboratoryjnym. Zakład Medycyny Sądowej, który zajmował się próbkami, orzekł w raporcie, że badana tkanka to „pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego”. Cud został zgłoszony w Watykanie. Teraz zgodnie z zaleceniami ze Stolicy Apostolskiej przygotowywane będzie miejsce do wystawienia relikwii. W tym samym roku cud eucharystyczny miał również miejsce w małym meksykańskim miasteczku Jardines de la Paz. Tam też ówczesny proboszcz, o. José Dolores Castellanos Gudiño, zobaczył konsekrowane Hostie we krwi.

Katarzyna Mackiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *