TwitterFacebook

Zróbcie Mu miejsce, Pan idzie z nieba…

Ludzie w uroczystej procesji wychodzą na ulice. Idą, śpiewając, zatrzymują się, by wysłuchać słów Ewangelii. Dziewczynki sypią kwiatki, chłopcy dzwonią dzwonkami, a chorągwie powiewają na wietrze. Później cały tłum odśpiewuje hymn „Ciebie Boga wysławiamy” i wszyscy rozchodzą się do domów, aby zjeść świąteczny obiad… Czy Boże Ciało to tylko pobożny spacer czy może coś więcej?

Ważny dzień

W doskonały, choć może trochę przerysowany sposób, polskie przygotowania do Bożego Ciała przedstawia film Michała Kwiecińskiego „Biała sukienka”. Akcja owej przypowieści rozgrywa się właśnie w tym uroczyście obchodzonym i bardzo ważnym dla katolików dniu. We wsi Tykocin panuje świąteczna atmosfera, kościół i wierni szykują się do obchodów święta Bożego Ciała. Trwają ostatnie przygotowania – przyozdabianie trasy procesji, prasowanie komunijnych białych sukienek, polerowanie masek samochodów, bo przecież w takim dniu trzeba się pokazać przed sąsiadami. Wszyscy są bardzo zaangażowani i mimo sąsiedzkich waśni i wielu nieprzyjemnych zbiegów okoliczności biorą udział w procesji. Mimo że my, Polacy, jesteśmy bardzo przywiązani do tradycji, to jednak na uroczystość Bożego Ciała powinniśmy przede wszystkim przygotować serca, a dopiero w drugiej kolejności zadbać o materialny wydźwięk.

Szczególny czas

Boże Ciało zajmuje w kalendarzu liturgicznym szczególne miejsce. Tym, co wyróżnia je spośród innych świąt, jest procesja eucharystyczna prowadzona ulicami naszym miast i wsi. Zwykliśmy przecież odwiedzać sanktuaria z cudownymi obrazami, miejsca naznaczone szczególną łaską, relikwie świętych. A w tym dniu wychodzimy z Najświętszym Sakramentem i to nie wokół kościoła, a na ulice, między domy. Wielu z nas uczestniczy w tym wydarzeniu, pewnie każdy o nim słyszał, ale czy każdy z nas jest świadomy tego, co dokonuje się podczas tych chwil, gdy otaczamy Najświętszy Sakrament? Czy Boże Ciało jest dla nas, katolików, dniem szczególnym, w którym sam Jezus „zagrody nasze widzieć przychodzi i jak się Jego dzieciom powodzi” czy tylko relaksującym spacerem, po którym człowiek czuje się uspokojony i odprężony? By w owocny sposób przeżyć to jedno z najbardziej widowiskowych świąt naszej wiary potrzeba naszego zaangażowania – zarówno duchowego, jak i cielesnego. Kroczenie w procesji jest przecież autentycznym wysiłkiem. Młodzi ludzie może go nie odczuwają, z racji wieku, ale dla starszych uczestnictwo w procesji jest nie lada wyczynem. Barwność i ekspresyjność tej liturgii pozwala człowiekowi na odkrywanie coraz to nowych obrazów i rozważanie w swym sercu wielu treści. Podniosłość chwili i ciało wprawione w ruch sprawiają, że w jednym momencie można odkryć głębię Bożych tajemnic. Kiedy bowiem człowiek idzie ulicą i nagle dociera do niego, że Jezus jest tutaj, gdzie codziennie nawet się o Nim nie myśli, zaczyna w inny sposób patrzeć na świat. Przecież procesja nie jest tylko przypomnieniem, symbolem czy czymś nierealnym, ale rzeczywistością. Gdy idę z wiarą przez ulice miasta w dzień Bożego Ciała, to otrzymam od Boga łaskę kroczenia z wiarą do pracy, do drugiego człowieka, ponieważ wszystko podporządkowuję Jemu. Boże Ciało to nie tylko pokazywanie białej Hostii w ozdobnych monstrancjach, ale przede wszystkim umacnianie wiary przez jej pokazywanie, co dla zmysłów jest doprawdy niepojęte, niech dopełni wiara w nas, bo inaczej ta procesja niczym nie będzie się różnić od jakiekolwiek innego przemarszu czy też pochodu. Procesja z Bożym Ciałem powinna nam przypomnieć, że Jezus wszedł na nasze ludzkie drogi, że uczynił je swoimi drogami. Powinniśmy się cieszyć, że został z nami w Eucharystii, aby nie zostawić nas samymi, aby poprowadzić nas do obiecanego stabilnego życia, które jest dla nas osiągalne tylko przez Niego.

Nowy sens

Pięknie sens tej uroczystości oddał ks. Józef Tischner mówiąc: „W Eucharystii i poprzez Eucharystię dokonuje się coś istotnego: Bóg staje się bezustannie naszym Bogiem. On nasz, a my Jego. Niezwykłe doświadczenie Miłości staje się udziałem każdego, kto wchodzi w komunię z Bogiem. Stajemy wobec perspektywy odzyskania świata. Nasz świat nabiera nowego sensu. Nasz bliski staje się naprawdę naszym bliźnim. Śmierć nie straszy unicestwieniem, a bliźni zdradą. Gdy wraca Miłość, świat jakby na nowo się zaczyna”. W dzisiejszych czasach, kiedy coraz więcej ludzi gdzieś się zagubiło, biegając bez celu za rzeczami materialnymi, potrzebny jest Ktoś, kto nas poprowadzi, potrzebne jest zaufanie, że kiedy idziemy za Nim, nasze życie stanie się lepsze. Uczestniczenie w procesji Bożego Ciała ma właśnie taki terapeutyczny charakter. Kapłan niesie monstrancję z Panem Jezusem, a my, idąc w procesji, wpatrujemy się w naszego Zbawiciela. To właśnie On obiecuje nam prawdziwe życie, takie na sto procent, bez żadnych złudzeń czy kolorowych opakowań. I tak idąc za Nim, z każdym krokiem nasza mroczna i niepewna przyszłość zaczyna się rozjaśniać. Cel uczestniczenia w procesji jest więc bardzo wyraźny – człowiek musi odkryć w swoim życiu cel, a jest nim kroczenie za Jezusem. Procesja Bożego Ciała ma wielką moc ochrony przed złem. Wierni podnoszą się na duchu, ponieważ kroczą w orszaku Zwycięzcy. Tę niezwykłość uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa podkreśla ciekawe zjawisko. W większości przypadków podczas procesji panuje dobra pogoda. Deszcz, jeżeli, pada, pada podczas liturgii trwającej w kościele albo po południu. „Terapeutyczna rola procesji Bożego Ciała jest nie do przecenienia. Teraz, gdy panuje moda nie obnoszenia się ze swoją wiarą, dumne przejście przez miasto w procesji może być świetną odtrutką dla wszystkich sytuacji, w których chrześcijanin godził się na kompromis. Katolicy mogą zobaczyć swoją siłę, która się skupia na kulcie Eucharystii. Wielki problem związany z oddzieleniem codzienności od życia wiary właśnie tu, w procesji może znaleźć swoje rozwiązanie. Ważne jest, aby radosny i dumny charakter procesji dalej wprowadzać w życie”.

Damian czy Maciek

Niestety wielu z nas, idąc w procesji, myśli o innych sprawach, ale nie o Bogu. Często niewielka grupa wiernych idąca za kapłanem bierze czynny udział w procesji – modli się, śpiewa, słucha Ewangelii, ale im dalej, tym mniej religijnie. Wielu ludzi procesję Bożego Ciała traktuje jak radosną wycieczkę, na której można pogadać, pośmiać się czy skomentować innych. Niektórzy idą w klapkach, szortach i koszulkach na ramiączkach. Dzieci zajadają lody, a jedyną aktywnością uczestników jest odłamywanie gałązek brzózek, zabieranych z jakimś przesądem. W jakiego więc bohatera filmu „Biała sukienka” się wcielamy? Jesteśmy Damianem, który w życiu ceni wartości, głęboko wierzy w Boga i żyje zgodnie z Jego przykazaniami, nie na pokaz, ale z przekonania, czy Maćkiem, który kpi z procesji i wiejskiej ciemnoty, a Bóg nie jest mu do niczego potrzebny? Dla wierzących jest to dobra sposobność, żeby móc pokazać swoją wiarę na zewnątrz, by ją głosić innym. Niestety nie brakuje również takich ludzi, których procesja Bożego Ciała wręcz drażni, którzy uważają, że wiara jest sprawą prywatną, a obnoszenie się z nią jest głupie i prostackie. Może taka manifestacja przynależności do Chrystusa tylu ludzi jest więc dla nich wyrzutem sumienia? Nie brakuje również gapiów na poboczach czy w oknach, którym niestety daleko do religijności. To ludzie wyznający, że Bóg jest wszędzie, którym do modlitwy niepotrzebny jest Kościół ani Eucharystia, a ich wiara sprowadza się do ochrzczenia dziecka i wizyt w kościele co kilka lat. Cieszy jednak fakt, że na ulicach naszych miast dominują jednak postawy wyrażane prze Damiana. Dobrze, że nie brakuje ludzi, którzy przyznają się do Chrystusa i za Nim idą, wiedząc, po co idą, że trwają przy Nim wbrew przeciwnościom. Procesja, nawet najbardziej uroczysta, ma swój początek i swój kres. Co po niej zostanie? Płatki kwiatów na drodze i ułamane gałązki brzózek czy też refleksja nad wielką tajemnicą wiary i wdzięczność, że Pan jest z nami? Boże Ciało to też dobra okazja, by postawić sobie pytanie o proporcję wiary i powątpiewania, ilekroć na naszych oczach dzieje się to przeistoczenie. To pytanie stawiać sobie musi każdy, niezależnie od tego, po której stronie ołtarza stoi.

Katarzyna Mackiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *