RN
TwitterFacebook

Charytatywna akcja Mlekovity i PKN Orlen

„Afryka jest specyficzna. To powrót do tego, co było kilkanaście lat temu. Zresztą szykując sprzęt zacząłem sobie przypominać, jak to było. Kiedy jedziemy, mamy dzień. Wracamy to jest ciemno i zimno. Nie ma miast, nie ma zasięgu. To poważna wyprawa. To nie tylko sam rajd” – mówił w poranku „Siódma 9” Marek Dąbrowski, który razem z Marceliną Zawadzką weźmie udział w Africa Eco Race 2020.

Africa Eco Race 2020 potrwa w dniach 5-19 stycznia, a trasą nawiązuje do legendarnego Rajdu Dakar. Jednocześnie sportowcy będą też promować serwis charytatywny Caritas Polska – uratujecie.pl. Zawodnicy przekażą też 16 ton mleka w proszku, które ufundowała Mlekovita, do ośrodka misyjnego w Dakarze. Partnerem głównym jest też PKN Orlen.

Dziennikarka Marcelina Zawadzka została zapytana w programie, jak doszło do tego, że zamieniła studio telewizyjne na piasek Afryki.

„To w sumie najpierw był piasek Afryki, bo z Markiem Dąbrowskim i Jackiem Czachorem znamy się już ponad 10 lat. Udało mi się kilka razy być z nimi na pustyni w Maroko, w Abu Dhabi. Jeździłam już motocyklami, polarisami. Pustynia jest mi znana, kocham ją i kiedy mogłam, to tam uciekałam. W telewizji pracuję od czterech lat. Ten projekt to spełnienie moich marzeń, bo to było na liście, ale po kilku latach, gdy dużo trzeba pracować i się przygotowywać, odłożyłam to na wysoką półkę, ale z tym pomysłem przyszedł do mnie Marek Dąbrowski. Zdążyliśmy to dopiąć i jestem ogromnie szczęśliwa, że jedziemy. To w sumie nadmarzenie, bo to jeszcze akcja charytatywna. Myślałam o tym, by zrobić coś takiego w życiu, ale jeśli przy tym jest misja, to jestem chyba najszczęśliwszą osobą na świecie” – opisywała.

Marek Dąbrowski podkreślił, że razem z Jackiem Czachorem mają długą historię, jeśli chodzi o misje w Afryce.

„Spotkaliśmy się już na drugim Dakarze w 2002 roku z ks. Midurą, gdzie poprzez nas zostały przekazywane środki transportu dla misji: samochody, motory, skutery. Później przez wiele lat księża z nami jeździli na zawody, byli pełnoprawnymi członkami załogi. To były też misje w Ameryce Południowej” – mówił.

„Nasz sponsor Mlekovita przekazał 16 ton mleka w proszku, które Marcelina przekaże ośrodkowi misyjnemu w Dakarze. To dwa lata dla życia polskiej misji. Akcja wzięła się stąd, że Jacek Czachor był na wakacjach w Senegalu, gdzie odwiedził siostrę Ksawerę. To szalona siostra, która pomaga wszystkim w Afryce. Prowadzi hospicjum dla dzieci niedożywionych, które nie mogą być karmione. No i powiedziała, że najważniejsze jest mleko w proszku. Dla nas to ogromna sprawa, będziemy mogli zrealizować tę zapowiedź. Jedziemy z wielkim sztandarem nowej platformy Caritasu uratujecie.pl, za pomocą której możemy pomagać. Możemy być dumni z tego, co robimy” – dodawał Dąbrowski..

Marcelina Zawadzka zdradziła też jak wyglądały przygotowania do Rajdu.

„Musiałam zrobić prawo jazdy kategorii C. Udało mi się we wtorek, więc to wszystko jest na styk. Wyjeździłem 30 godzin po Warszawie (…) byłam w szoku, marzyłam o tym prawie jazdy już wcześniej. Moim marzeniem było np. wyjechać do USA i prowadzić trucka. Jak się okazało, że rajd ma szansę się udać, to byłam w szoku. Licencję rajdową mam od czterech lat i jestem szczęśliwa, bo zdałam to prawo jazdy. To wielkie wyzwanie, ale cieszę się, mam uśmiech na twarzy. Będą też inni ludzi, będzie czas na przemyślenia. Poznałam kilka rodzin, które są na tej platformie. To wzruszające historie, świat się zmienia” – powiedziała.

„Marcelina jest za skromna. Byliśmy już na pustyni, jeździła różnymi pojazdami. Byliśmy na torze w Hiszpanii, gdzie jeździła polarisem i dopóki kurz nie opadł, to nikt nie wierzył, że to kobieta. Ma wybitne zdolności. Wielki szacunek przed pustynią nie pozwala się jej chwalić, co rozumiem. Marcelina startowała w rajdzie, sprzęt nie był za dobry, a dowiozła go do mety. Nie jest to jej pierwsza misja sportowa. Wiem, jakie ma zdolności” – wtrącił Marek Dąbrowski.

„Byłam na niejednym rajdzie, ale jeździłam assistantem, który pomaga. Wyciągaliśmy zawodników, pomagaliśmy im. Na pustyni w Abu Dhabi zasnęłam i kierowca się śmiał, że jestem przystosowana do pustyni. Człowiek musi się zmierzyć ze stresem, gorącem, zimnem w nocy. Ciężarówki wyjeżdżają najpóźniej, więc będziemy dojeżdżać na końcu. Staram sobie to wszystko poukładać w głowie, ale przychodzi stres. Mam trochę z syna. Ojciec chciał mieć syna, więc jestem przystosowana do takich rzeczy. Marcelinę widać w telewizji w sukience i obcasach, ale jest też Marcel, czyli druga ja. Nie boję się takich rzeczy, że będę musiała spać w namiocie, nie będę się myć. Jadę z Grzegorzem Baranem, który jest świetnym kierowcą, ale i mechanikiem” – powiedziała.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy: “Poranka Siódma-Dziewiąta”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 × five =