TwitterFacebook

„Kropla miłości” od wyszkowian dla dzieci z Afryki [FOTO]

Mieszkańcy Wyszkowa mogli wesprzeć dzieci z Afryki. Siostry Pallotynki 17 czerwca zorganizowały na terenie Szkoły Podstawowej nr 1 festyn misyjny pn. „Kropla miłości dla dzieci ulicy z Afryki”. Podczas wydarzenia udało się zebrać ponad 8 tysięcy zł.

Podczas całodniowego festynu misyjnego na wyszkowian czekało wiele atrakcji. Uczestnicy mogli spróbować kawy i herbaty z Afryki, zakupić własnoręcznie wykonane ozdoby, czy niepowtarzalne pamiątki ze stoiska misyjnego. W programie nie zabrakło występów artystycznych – na scenie pojawił się m.in. Zespół Pieśni i Tańca „Wyszków”, zespół „Mały misjonarz”, „Aniołki z Brańszczyka”, „Gloriosa”, czy Piotr Zubek, laureat Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki.

Siostry Pallotynki swoją misję w Afryce rozpoczęły 40 lat temu. Naszą pracę zaczęłyśmy w Rwandzie. Tam wspieramy szkolnictwo, przedszkola i sieroty.  W Kamerunie z kolei jesteśmy od 18 lat. Zbieramy pieniądze na dzieci ulicy. Tam też mamy szkoły i przedszkola. Prowadzimy także takie przychodnie. Całym sercem jesteśmy z tymi ludźmi – mówiła dla Radia Nadzieja siostra Ludwika Jastrzębska ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Apostolstwa Katolickiego Siostry Pallotynki. Jak podkreśliła siostra, potwierdzeniem powodzenia ich misji jest rozpowszechniająca się wiara katolicka – W Afryce jest już bardzo dużo czarnoskórych księży, którzy przyjeżdżają też do Europy odprawiać Msze św. W Rwandzie np. są już tylko dwie polskie siostry, pozostałe są miejscowe. W Kamerunie dopiero zaczynamy powołania, tam dopiero mamy 5 sióstr tubylczych.

Razem z siostrami na festynie misyjnym obecny był Denis, który jako dziecko przebywał w sierocińcu w Rwandzie. Siostra Edyta Budynek w czasie wojny domowej trwającej w latach 1990-1993 wywiozła wszystkie sieroty w koszach wiklinowych do Francji. Tam Denis został zaadoptowany. Obecnie siostra Ludwika jest od 20 lat na misji w Kamerunie.

Społeczność Kamerunu jest bardzo wdzięczna za naszą pracę. Oni widzą, że przyjeżdżamy tam dla nich. Dla nas, sióstr z Polski najtrudniejsze było przyzwyczajenie się do klimatu, który jest gorący i wilgotny. Często też chorujemy na malarię. Przez 16 lat pracy w Rwandzie byłam chora 2-3 razy, z kolei w Kamerunie jestem chora 2-3 razy w roku. Mentalność ludzi też jest inna. Rwandyjczycy potrzebowali czasu, żeby podjąć z nami współpracę, byli na początku trochę nieufni. W Kamerunie ludzie są spontaniczni – opowiadała siostra Edyta.

 

Festyn został zorganizowany dzięki współpracy parafii pw. św. Wojciecha i Szkoły Podstawowej nr 1. Podczas wydarzenia zebrano 8 102,30 zł.

MG

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *