TwitterFacebook

Wyszkowianie za życiem i rodziną

Wczoraj (10.06) ulicami Wyszkowa przeszedł Marsz dla Życia i Rodziny. Wydarzenie rozpoczęło się Mszą św. w kościele pw. św. Wojciecha. W tym roku wydarzenie zostało zorganizowane w innej odsłonie.

Marsz co roku organizowaliśmy wieczorem, w Dzień Świętości Życia. Wtedy nie zawsze wszyscy mogli dołączyć. Zazwyczaj biorą w nim udział te osoby, które podejmują codzienną modlitwę, czyli dziesiątkę różańca w intencji życia i rodziny. Co roku deklaruje się na to ponad 100 osób. Tegoroczny marsz został połączony z gminnymi obchodami 100-lecia niepodległości, więc uczestniczyli w nim też pozostali wyszkowianie  informowała współinicjatorka wydarzenia Alicja Śniadała.

Marsz rozpoczął się Mszą św. w kościele pw. św. Wojciecha, podczas której zgromadzili się wierni ze wszystkich trzech wyszkowskich parafii. Bardzo mocny i trudny jest dzisiaj dialog ze słuchaczami. Tak jest, że bezkompromisowe głoszenie Ewangelii ma swoją cenę. Może być narażone na szydzącą ocenę innych. Nawet bliskich. Wtedy możesz słyszeć „Po co się tak angażujesz? Trzeba żyć! Odpuść trochę…”. To trzeba wytrzymać, bo czasem te słowa płyną z autentycznego zatroskania i niezrozumienia Pisma św. Tak. Dzisiaj, bycie uczniem Pana Jezusa ma coś z bycia szaleńcem mówił ks. kan. dr Zdzisałw Golan, proboszcz sanktuarium św. Idziego.

W swojej homilii nawiązał również do wydarzeń poprzedzających odzyskanie przez Polskę niepodległości. Dziś publicznie opowiadamy się za życiem. W dzisiejszych czasach nikomu za to nie grozi śmierć, ale trzeba wspomnieć to, co było 100 lat temu. W szczególności powinniśmy przypomnieć osobę, którą Bóg posłużył się dla ratowania życia. Była to Stanisława Leszczyńska, pochodząca z Łodzi. Ona pracowała jako pielęgniarka i pomagała dzieciom, które przychodziły na świat w niegodnych warunkach, w Auschwitz. W tym piekle na ziemi odpowiadała Niemcom „nie”, kiedy mówił, że noworodki muszą umrzeć. Przyjęła ok. 3 tysięcy porodów, ale przeżyło zaledwie 30. Więźniarki nazywały ją Mateczką i Aniołem Dobroci. Ten Anioł zstąpił, by dawać ludziom nadzieję.

Marsz przeszedł ulicą Kościuszki, Sowińskiego, Pułtuską i 11 Listopada. Zakończył się na Placu Miejskim, gdzie została zorganizowana inscenizacja przedstawiająca historię Wyszkowa. W marszu wzięły udział rodziny, dzieci i seniorzy.

Każde życie jest cenne. Przede wszystkim jestem za życiem poczętym, ale też za starszymi ludźmi – aby sami mogli decydować o swoich losach. Każde życie jest świętemówiła uczestniczka marszu.

Dla mnie to jest taka manifestacja wartości, do których ja jestem przywiązana i które są mi bliskie. Każdy taki marsz, to gest, pokazanie innym ludziom, że warto troszczyć się o życie – podkreśliła kolejna wyszkowianka.

Dużo ludzi w Polsce jeszcze nie zdaje sobie sprawy z istoty i wagi rodziny. A to właśnie rodzina jest podstawową komórką, która wychowuje dzieci na przyszłych, porządnych obywateli. A jeśli nie będziemy tego podkreślać, to staniemy się jak państwa Europy Zachodniej, gdzie ta rodzina już nie jest na pierwszym miejscuzauważył uczestnik.

Marsz dla życia i rodziny odbywa się w Wyszkowie od 2010 roku.

MG

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *