TwitterFacebook

Gość dnia: Ks. Mariusz Stolarski, wikariusz parafii farnej w Ostrołęce

Ks. Mariusz Stolarski, wikariusz parafii pw. Nawiedzenia NMP w Ostrołęce w rozmowie z ks. Marcinem Sobiechem opowiedział nam o wyjątkowym przeżywaniu Wielkiego Piątku, doświadczaniu cierpienia, łączenia go z cierpieniem Zbawiciela. Nasz gość przypomniał jak ważna jest obecność drugiego człowieka przy osobie chorej.

Ks. Marcin Sobiech: Dzisiaj wyjątkowy dzień w Kościele, gdzie Kościół nie sprawuje liturgii Mszy Świętej, ale sprawuje wyjątkową liturgię, która nasze oczy zwraca na miejsce wyjątkowe, na znak wyjątkowy – znak, który jest znakiem miłości, ale nie tylko miłości. Dlaczego ten dzień jest tak wyjątkowy?

Ks. Mariusz Stolarski: Myślę, że Wielki Piątek jest takim dniem, kiedy nasze oczy wpatrzone są na krzyż, więc na symbol naszej wiary na tle smutku, ale również radości i miłości, bo przecież na nim umarł Pan Jezus dla naszego zbawienia. Idąc właśnie tutaj do radia, przypomniałem sobie wizerunek krzyża z mojej ostatniej parafii z Szelkowa, który jest taki dosyć nietypowy, piękny krzyż. Natomiast Pan Jezus na tym krzyżu nie jest przybity, tylko ma ręce wyciągnięte w takim geście – geście jakby chciał nas zapraszać. I w pewnym momencie mojego życia, ja właśnie zacząłem interpretować, tak jakby Pan Jezus mówił do mnie: chodź do mnie – pójdź do mnie. Po imieniu: Mariuszu, bo to była taka indywidualna kontemplacja tego krzyża. I właśnie dzisiaj idąc tutaj, jakoś wspominałem ten krzyż i tego Pana Jezusa. No bo jesteśmy przyzwyczajeni, że w kościołach krzyże – zazwyczaj Pan Jezus jest przybity. Natomiast właśnie pierwszy raz spotkałem figurę tego Pana Jezusa, który tak bardzo przemówił do mnie i przemawia, bo ciągle o nim jakoś tak myślę. Dzisiaj myślę jeszcze bardziej o tym krzyżu i dzisiejszy dzień, kiedy przeżywamy właśnie Mękę i Śmierć Pana Jezusa.

Dzisiaj będziemy w czasie wieczornych adoracji klękać przed krzyżem, i będziemy adorować Chrystusa, który umarł za nas – Chrystusa cierpiącego. Ja myślę, że to jest dla wielu osób taki moment wielkiego wzruszenia, ale też myślę, że kiedy patrzymy na cierpiącego Chrystusa ukrzyżowanego, od razu też na myśl przychodzą osoby, które zostały przez Chrystusa w sposób szczególny zaproszone do tego też wejścia na krzyż i wiem też, że ksiądz w taki sposób wyjątkowy został zaproszony przez Pana Jezusa. Moje pierwsze pytanie związane z tym: jaki był ten pierwszy moment, kiedy ksiądz dowiedział się, że jest naprawdę bardzo, bardzo ciężko chory?

Chciałbym rozpocząć tę wypowiedź od słów świętego Jana Pawła II, który powiedział do młodzieży na placu świętego Jana na Lateranie, w 1998 roku, że krzyż jest wpisany w życie człowieka. W życie każdego człowieka tak, jak i również kapłana. Natomiast w odpowiedzi na księdza pytanie: pamiętam kiedy pojechałem właśnie do lekarza, ponieważ bardzo długo trwało kiedy została postawiona diagnoza. Pojechałem wtedy sam, do Warszawy. Dzień wcześniej zadzwonił do mnie doktor – starosta, który właśnie przyjechał na Ursynów, do kliniki nowotworów głowy i szyi. I jadąc do Warszawy modliłem się. Mówiłem Różaniec, szczególnie ukochałem Tajemnice Światła. I przyjechałem do Warszawy taki spokojny, i kiedy usłyszałem diagnozę; „no niestety proszę księdza, to jest nowotwór”, troszeczkę – byłem nadal spokojny, nawet jakoś tak przygotowany na to. Zaczęliśmy rozmawiać, no i pan doktor kazał czekać na telefon, kiedy mam znowu pojawić się w Warszawie i już na zabieg. Wyszedłem i powiem szczerze, wsiadłem do samochodu i się rozpłakałem. Rozpłakałem się, ale zacząłem tak – wszystko zawierzyłem Matce Najświętszej, Panu Bogu, właśnie przez wstawiennictwo Matki Najświętszej. Kiedy się tak już wypłakałem, oczywiście mnóstwo telefonów od rodziców: co i jak? Nie chciałem jakby na razie rozmawiać, chciałem po prostu powiedzieć to osobiście. I kiedy przyjechałem do domu, oczywiście mama się rozpłakała – spytała: co teraz będzie? Ja mówię: będzie co Pan Bóg da. I chciałem zwrócić na jedną rzecz uwagę, bo nigdy nie zadałem Panu Bogu pytania: dlaczego? Postanowiłem to wszystko jakoś ofiarować w pewnych intencjach i myślę, że to pozwoliło ten czas choroby, zabiegów – jakoś mi tak po bożemu przeżyć.

W dalszej części rozmowy ks. Mariusz Stolarski opowiada o swoich doświadczeniach Pana Boga poprzez chorobę, o tym jak bardzo potrzebny jest drugi człowiek osobie chorej oraz o tym, jak mimo choroby cały czas pracował na parafii.

19 komentarzy

  1. mk Odpowiedz

    Szkoda, że bp Stepnowski nie powitał go z imienia w Wielki Czwartek…

  2. A.e Odpowiedz

    Ks. Mariusz jest niesamowity, kochany, dobry…brak słów by opisać…

  3. Karolcia Odpowiedz

    Pozdrawiamy z parafii Szelków! 🙂

  4. Parafianka z Szelkowa Odpowiedz

    Wszystkim życzę takiego wikariusza ! Złoty człowiek! Parafianka z Szelkowa

  5. Marta Odpowiedz

    Ksieze Mariuszu, dużo zdrowia życzę !!!

  6. Maryla Odpowiedz

    Ostatnio widziałam Księdza na pogrzebie mojego Śp.Taty.Życzę wszystkiego dobrego i serdecznie pozdrawiam.

  7. wioletta Odpowiedz

    Duźo zdrowia

  8. Parafianka Odpowiedz

    Zdrówka Księze Mariuszu .Pozdrawiam .

  9. urszula piszewska Odpowiedz

    Pozdrawiam Księze Mariuszu i zyczę zdrówka

  10. barbara jakobs Odpowiedz

    Mariuszu Gdynia życzy dużo zdrowia i czekamy na odwiedziny do zobaczenia

  11. parafianka z Kozła Odpowiedz

    Ks. Mariusz jest naszą dumą! Życzę dużo zdrowia!

  12. Anna Brzezińska Odpowiedz

    Mariusz jesteś wspaniały! Życzę dużo zdrowia i wytrwałości w posłudze kapłańskiej.

  13. Monika Odpowiedz

    Wspaniały, wyjątkowy, bardzo mocno „przy człowieku”, z wielkim sercem, Boży Kapłan !!!

    Kochany Księże, pamiętamy w modlitwie nawet nie wierząc ale wiedząc (!), że Bóg w swej wielkiej Miłości obdarzy Księdza łaską zdrowia!!!
    Szczęść Boże w całym Księdza życiu ! 🙂

  14. parafianka Odpowiedz

    życzę dużo zdrówka i ludzkiej życzliwości 😉 pozdrawiamy z Szelkowa 😉

  15. Paweł z Orzysza Odpowiedz

    Pozdrawiam Cię serdecznie Mariuszku i zdrówka przede wszystkim życzę oraz wytrwałości. Trzymaj się.Z Panem Bogiem.

  16. Płaczący Odpowiedz

    Tak wspaniały Ksiądz dany przez Boga dla łomżyńskiej diecezji. Dany po to żeby swym cierpieniem aby cała Diecezja Zmartwychwstała.

  17. Parafianka z Szelkowa Odpowiedz

    Najlepszy ksiądz ze złotym sercem ? będę tęsknić [*] wieczny odpoczynek ?

  18. Zdołała dusza Odpowiedz

    Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą… Do zobaczenia w niebie. Pamiętaj o tych którzy zostali…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *